Jaja wielkanocne, czyli o sukcesie chrześcijaństwa, c.d.

Mamy więc pustkę. Jak z tej pustki utkano największą religię na świecie?
Cóż – potrzeba, po raz kolejny, stała się matką wynalazku. Tworzono z tego co już istniało. A było w czym wybierać. Tereny Morza śródziemnego i Bliski Wschód były pod tym względem chyba najbardziej płodnym rejonem świata. Stąd niezwykłe zagęszczenie rozmaitych kultów i wierzeń w starożytnym Rzymie, który podbił te okolice i wchłaniał stopniowo ich kulturę. Oddziaływanie było obustronne. Imperium niosło nowym ziemiom pax romana, a brało od nich nie tylko podatki i rekruta, ale też nowe zwyczaje i wierzenia. Religia rzymska pod koniec panowania cezarów była czymś zupełnie innym, niż u początków republiki. Ewoluowała, przyjmujac nowe składniki – właśnie z podbitych oraz sąsiadujących ziem. Tym sposobem w ogromnym tyglu religijnym Rzymu znalazło sie także chrześcijaństwo. Będąc początkowo prowincjonalną i mało znacząca apokaliptyczną sektą żydowską, stopniowo zyskiwało na znaczeniu, co działo się według prawa mówiącego, że gorszy pieniądz wypiera lepszy. Zjawisko jest znane, możemy je obserwować in statu nascendi choćby w internecie, gdzie głupsze i płytsze formy komunikacji wypierają te lepsze, ale bardziej pracochłonne. Dokładnie ten sam mechanizm spowodował, że doły społeczne Rzymu uwierzyły w nadejście mesjasza. Oferta, w której miał przyjść dobry pan i rozwiązać wszystkie problemy, pokonała te, w których potrzebny był jakikolwiek wysiłek, polegający choćby na złożeniu ofiary. To dlatego Celsus mógł napisać o chrześcijaństwie jako o religii głupców, kobiet i niewolników. Gust mas – oto klucz do popularności disco polo, hamburgerów, piłki nożnej i chrześcijaństwa.

Zacytujmy Marcello Ramosa Mottę z „Listu do brazylijskiego masona”:
„(…)Tym co naprawdę wydarzyło się za czasów Konstantyna było to, że biskupowie Rzymu i Aleksandrii, za wspólnym porozumieniem, udali się prywatnie do Cesarza i wytknęli mu, że rzymska religia była wyznawana tylko przez mniejszość patrycjuszy; że prawie cała populacja Rzymu była chrześcijanami, należącymi do rozmaitych sekt i zgromadzeń prowincji; że Imperium rozpadało się z powodu rozbieżności pomiędzy wiarą ludu a wiarą patrycjuszy; że ciągłe powstania wojowniczych esseńskich sekt Palestyny podburzały prownicje przeciwko autorytetowi Rzymu; i że, w skrócie, jedyną szansą Konstantyna na utrzymanie swego Cesarstwa było przyjęcie rzymsko-aleksandryjskiej wersji Chrześcijaństwa, a wówczas biskupowie poradziliby ludziom, aby z nim współpracowali. W zamian Konstantyn miał pomóc biskupom zniszczyć wpływy wszystkich innych chrześcijańskich sekt!
Konstantyn zgodził się na ten polityczny pakt zaproponowany przez biskupów Rzymu i Aleksandrii. Uczynił ich wersję Chrześcijaństwa oficjalną religią Cesarstwa. W konsekwencji religijne przywództwo przeszło w ręce ojców kościołów, które pomogły armii Cesarza rozpocząć „oczyszczanie” głównie wzdłuż granicy obecnej Rosji. Przywódcy niezależnych sekt chrześcijańskich zostali uwięzieni, ich świątynie zakazane, całe zgromadzenia były poświęcane na arenach prowincji Rzymu i Aleksandrii. Greccy Gnostycy, spadkobiercy Misteriów Eleuzyjskich, zostali oskarżeni o niesławne praktyki przez kastratów jak Origen i Irinaeus (kastracja była ciekawą metodą utrzymania czystości, którą wzięto z Kultu Attysa, z którego wywodzi się rzymska psychika). Esseńczycy zostali zgładzeni przez sztuczkę uczynienia Żydów złoczyńcam i z namiętnych gier Ewangelii; (ewidentny błąd tłumacza, powinno być raczej: „Esseńczycy zostali wytraceni za pomocą sztuczki, robiącej z Żydów czarne charaktery w spektaklu ukrzyżowania, znanym z Ewangelii” – przyp. Inqbus) i z końcowym rozproszeniem wojowniczych plemion żydowskich, Kościół Rzymsko-Aleksandryjski zapewnił swoją pozycję, i był wstanie całkowicie poświęcić się temu, co od zawsze było jego specjalnością: pomaganie tyranom świata w zniewalaniu wszystkich prawdziwych ludzi.(…)”

Biorąc przykład z innych religii wymyślono solarne bóstwo, postać Jezusa i przedstawiono go jako oczekiwanego mesjasza i jednocześnie boga wszystkich ludzi, co było kolejnym przejawem niezwykłej elastyczności, by nie rzec – swawoli intelektualnej – twórców tej religii, zważywszy, że zapowiadany w Starym Testamencie mesjasz miał przyjść do żydów.
Dalsze wypadki znamy. Nędzę konceptualną żydowskiej sekty wystrojono w cudze piórka, z okolicznych religii wzięto wszystko co się tylko dało skleić, a ponieważ okolica płodna była także w filozofów, dodano nieco głębi do tego płaskiego obrazka, pożyczając myśli od platoników, a później także od innych autorów. I w tej postaci wykorzystano jako religijnego golema który miał podtrzymać chwiejące się imperium. Chrześcijaństwo wprowadzono jako religię państwową, najpierw w samym Rzymie, potem wszędzie tam, gdzie sięgały jego wpływy. Stało się to za sprawą decyzji politycznych, popartych siłą militarną imperium, bo misjonarzy, wysłanych by nauczać innych jak mają żyć i co myśleć, z reguły skracano o głowę, lub – w najlepszym razie – wyśmiewano, tak jak apostoła Pawła, kiedy próbował dyskutować z filozofami. Tu jest cały sekret „wyższości” chrześcijaństwa nad złymi poganami, prymitywnymi szamanami czy też czarownikami niezawodnie służącymi diabłu… Gdyby nie zbrojne ramię Rzymu, chrześcijaństwo pozostałoby lokalną sektą, a dzisiaj mogłoby, ewentualnie, stanowić ciekawostkę dla koneserów egzotycznych religii, tak, jak wiele innych kultów obecnych w Rzymie podczas jego długiej agonii. Niestety, stało się inaczej. Sklecona na polityczne zamówienie „dobra nowina”, została ogłoszona światu i rozpełzła się jak wirus grypy.
Skutki tego widzimy dzisiaj. Kościół jest posiadaczem ogromnego majątku, m. in. jest największym prywatnym właścicielem ziemi w Polsce a – bez względu na polityczne zawirowania i pozorne konflikty, prokurowane jako zasłona dymna dla prawdziwej polityki – o jego życzliwość muszą ubiegać się wszyscy namiest… pardon, politycy rządzący w tym kraju.


Co to obchodzi nas, outsiderów, poza tym, że musimy utrzymywać rzymską hydrę, która jest finansowana w Polsce z pieniędzy wszystkich podatników, bez względu na ich światopogląd? Obchodzi nas to może jeszcze o tyle, że bez przerwy musimy słuchać chrześcijańskich bredni, począwszy od tych doktrynalnych, które dla myślącego człowieka są jak sklecony na kolanie bełkot pijanego grafomana, aż po ciągłe, męczące wycieczki światopoglądowe harcowników Rzymu, którzy z zapałem godnym lepszej sprawy realizują misję pouczania innych jak myśleć i żyć.
Obecnie chrześcijaństwo w Europie jest w odwrocie. Kościoły – zarówno protestanckie jak i katolickie – pustoszeją systematycznie. Winę, czy też – jak kto woli – zasługę – ponosi tutaj ofensywa marksizmu kulturowego, wspieranego od pewnego czasu przez państwa. Cokolwiek sądzimy na temat tego zjawiska, warto zauważyć, iż działa ono DOKŁADNIE taką samą metodą, jak u początków swojej kariery chrześcijaństwo. Ideologia ta została podpięta pod system państwowy, gwarantujący jej z jednej strony – siłę przebicia, z drugiej – nietykalność. Jest to zresztą pewnego rodzaju schizofrenia – państwa wspierają obie zwalczające się strony finansując je z podatków. Tego obłędu nie będziemy analizować, ponieważ należy on do nieco innej kategorii. Pozostańmy przy ekspansji religii. Chrześcijanie czują się pokrzywdzeni tym, że w ich niszę, którą dotychczas tak łatwo eksploatowali, wpuszczany jest inny gatunek, a dokładnie mówiąc – kilka, m. in. New Age oraz islam. Nie zauważają, iż jest to tylko odwrócenie sytuacji, jaka miała miejsce przez ponad tysiąc lat w Europie. Gdzie zresztą wprowadzano chrześcijaństwo na mieczach, więc obecne zabiegi socjotechniczne można potraktować jako zaledwie judo i to w aksamitnych rękawiczkach.

Zarzucanie neokomunistom, że obsiedli instytucje i wykorzystując swoje wpływy prześladują Kościół, jest albo objawem moralności Kalego, od której przecież chrześcijanie tak często się odżegnują, krytykując etykę sytuacyjną, albo też objawem słabości umysłowej, zwanej z łacińska debilitas.

Weźmy inny przykład walki ideologicznej, prowadzonej współcześnie przez chrześcijan. Ulubionym chłopcem do bicia dla ideologów spod znaku krzyża jest New Age. Zarzucają mu oni przede wszystkim eklektyzm. Dzieje się to z charakterystyczną dla chrześcijan hipokryzją oraz amnezją. Chrześcijańscy szermierze prawdy nie widzą oczywistego faktu, że ich religia, od samego początku, a z czasem coraz bardziej, jest wspaniałym, laboratoryjnym wręcz przykładem eklektyzmu.
Przyjrzyjmy się na koniec – czegóż tam nie ma?

– Umarły i zmartwychwstający bóg, będący symbolem odradzającej sie na wiosnę przyrody (dzięki czemu chrześcijanie mogą obchodzić swoją Wielkanoc), wzięty z kultu Attysa
– Kult solarny wzięty z mitraizmu
– Koncepcja Logosu jako syna bożego, skopiowana od Filona z Aleksandrii
– Trójca bogów, na podobieństwo trójc egipskich
– Konflikt boga i szatana, zaczerpnięty wprost z zaratusztrianizmu
– Matka i syn – już nawet nie podobni, ale wręcz skopiowani z wizrunków Izydy i Horusa
– Jezus dobry pasterz, niczym Hermes Krioforos
– Dwunastu apostołów, jak dwanaście znaków zodiaku, w otoczeniu których znajduje się Eros Fanes (patrz ilustracja poniżej)
…i wiele, wiele innych, mniej lub bardziej istotnych zapożyczeń (jak choćby przerabianie lokalnych bóstw na świętych), które kumulowały się przez wieki, kiedy chrześcijaństwo pożerało kolejne tereny i narody, wraz ich kulturami.

Zacytujmy jeszcze raz Mottę:
„Jest to rezultat edycji i wpływów Rzymskich Aleksandryjczyków. Skopiowali i przystosowali do ich tymczasowych potrzeb Esseńskie dokumenty opisujące nauczanie Jonasza (między innymi Kazanie na Górze). Wstawili cuda z rodzaju przypisywanych Apollonowi z Tiany. Zaaranżowali dramatyczne Misterium Męki na kształt kultów Mitry, Adonisa, Attysa, Dionizosa, Oannesa – rzecz niezbędna, by uczynić ich „Jezusa” inkarnacją Logosu Eonu Ozyrysa – ich Umierającym Bogiem. Wymieszali prawdę i kłamstwa tak starannie, że przez prawie tysiąc siedemset lat każdy chrześcijanin, który poszukiwał Słowa w samym sobie – jedynym miejscu gdzie można je odnaleźć – spotykał, na progu swej własnej duszy, to zdradzieckie widmo, tą bluźnierczą chimerę, ten teologiczny koszmar: „Nasz Pan Jezus Chrystus”.”



Jeden rzut oka na te przykłady wystarczy, aby ocenić, z czym mamy do czynienia.

Tym akcentem zakończę, przypominając, że za sukces religijny chrześcijaństwa, narzucanego nam – od samego początku – siłą, płacimy do dziś. Miejmy nadzieję, że uciążliwość ta dobiega powoli końca, a to, co przyjdzie po niej, będzie może niekoniecznie mądrzejsze, ale przynajmniej tańsze w utrzymaniu i mniej inwazyjne. A ponieważ bogowie starych religii stają się demonami w nowych, zapewne będzie to również interesujący przykład poniżenia obecnych bóstw za dwa tysiące lat duchowego pasożytnictwa.

Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Równonocy Wiosennej!

Bibliografia:
– S. Skinner – Techniques of Graeco-Egyptian Magic
– E. Doherty – The Jesus Puzzle
– E. Doherty – Jesus, neither God nor Man
– C. i L. Pujol – Jezus 3000 lat przed Chrystusem
– R. A. Haasler – Jezus: Człowiek, który nie istniał
– T. Freke, P. Gandy – The Jesus Mysteries: Was the Original Jesus a Pagan God?
– T. Freke, P. Gandy – The Laughing Jesus – Religious Lies and Gnostic Wisdom
– Flawiusz Filostratos – Żywot Apolloniosa z Tyany
– H. Kersten, E. Gruber – Pra-Jezus. Buddyjskie źródła chrześcijaństwa
– F. Carotta – Jesus Was Caesar: On the Julian Origin of Christianity: An Investigative Report
– Marcello Ramos Motta – List do brazylijskiego masona. W tekście znajdują się propozycje kolejnych lektur na ten temat.

 

Reklamy

13 uwag do wpisu “Jaja wielkanocne, czyli o sukcesie chrześcijaństwa, c.d.

  1. Mały update; katolicki myśliciel, Krzysztof Karoń, tak ostatnio modny na YT, potwierdza moje tezy z powyższego tekstu:
    „Cokolwiek sądzimy na temat tego zjawiska, warto zauważyć, iż działa ono DOKŁADNIE taką samą metodą, jak u początków swojej kariery chrześcijaństwo.”
    Teraz filmik:

    od minuty 35.
    Karoń nie bardzo się zna na „ezoteryzmie”, ale tu akurat chodzi o twarde fakty.

    Polubienie

  2. Witam

    Pozwolę sobie na garść uwag odnośnie tekstu, zwłaszcza sprawy krystowierstwa w starożytnym Rzymie.
    Konstantyn faktycznie „zalegalizował” krystowierstwo, ale stało się ono wtedy tylko jedną z religii państwowych, obok nadal legalnego rzymskiego pogaństwa. Cesarzem, który krystowierstwo uczynił jedyną legalną religią państwową był Teodozjusz I. Od ogłoszenia przez niego w latach 391-392 dekretów antypogańskich i antyheretyckich rozpoczęło się „legalne” prześladowanie pogan i „heretyków”. Pierwszym tego przejawem było zburzenie pogańskiej świątyni Serapejon w Aleksandrii w 391 roku.
    Gdy Konstantyn zalegalizował krystowierstwo, liczba krystowierców nie przekraczała (zdaniem wielu historyków) 10 % mieszkańców imperium. Ich znaczenie polegało na tym, że nie byli skupieni w jednej prowincji, a rozproszeni po wszystkich (od Egiptu, poprzez Azję Mniejszą, Grecję, Italię i Galię po płw. Iberyjski).
    Legalizując krystowierstwo jako jedną z państwowych religii najprawdopodobniej liczył Konstyntyn na to, że dzięki temu ustaną religijne tumulty i konflikty krystowierców z pogańskimi sąsiadami, ale i z władzami Rzymu, do jakich wcześniej już dochodziło. Sam Rzym dopiero co dochodził do siebie po ostrym kryzysie cesarstwa z III wieku (epoka cesarzy legionistów) i po wojnach domowych. Nadal był osłabiony, nadal wybuchały bunty w odległych prowincjach, przez co tumulty religijne były niepożądane. Ponadto zapewne liczył Konstyntyn na to, że zalegalizowani krystowiercy uznają także jego cesarską władzę za legalną w myśl ich doktryny – „co cesarskie cesarzowi” i „każda władza pochodzi od boga”. Tu się niestety przeliczył, gdyż zalegalizowani krystowiercy tym bardziej chcieli pogaństwo wytępić, a pogan „nawrócić”.
    Pytaniem jest – dlaczego Teodozjusz uznał krystowierstwo jedyną legalną religią. Wcześniej Rzym próbował kultem boskich cesarzy w całym imperium osiągnąć jego integrację. Ale tak naprawdę w boskość cesarzy w Rzymie nikt na poważnie nie wierzył. W epoce cesarzy legionistów (235-284) mordowano „boskich” cesarzy jednego za drugim – w sumie ok. pięćdziesięciu. Natomiast krystowierstwo narzucało posłuszeństwo cesarzowi (co cesarskie, cesarzowi; każda władza pochodzi od boga). Teodozjusz miał nadzieję w ten sposób uzyskać akceptację poddanych jako władca niepodważalny – z woli „boga”.

    Krystowierstwo jest oczywistym synkretyzmem. Obrzezanego cieślę wykreowano na zbawiciela upodabniając go do pogańskich solarnych bogów/bóstw. Budując doktrynę korzystano ze słownictwa filozofów greckich i rzymskich (głównie platonistów i arystotelistów). Gdyby krystowierstwo odrzuciło wszystko co pogańskie, a co sobie przywłaszczyło, zostałyby mu jedynie sado-masochistyczne „drogi krzyżowe” i symboliczny kanibalizm czyli tzw. „komunia św.”.

    „Marksizmu kulturowego” nie dostrzegam nigdzie. Wymieranie krystowierstwa zapoczątkowała laicyzacja (na długo przed narodzinami Marksa). Obecnie wypiera go konsumpcjonizm i „poprawność polityczna” tego samego co krystowierstwo, nadjordańskiego chowu. Durnie jak Karoń, wiedząc, że katolicy nienawidzą komuny i marksizmu bredzą o rzekomym neomarksizmie kulturowym rzekomo zwalczającym żydo-katolicyzm.

    Brednie o „neokomunistach” demaskują się same – komuniści wszystko upaństwawiali. Obecnie wszystko jest na masową skalę prywatyzowane. Rządzą więc obecnie wyznawcy żydo-kapitalizmu a nie neokomuniści.

    A katolicy zapomnieli o setkach milionów ofiar ich fanatyzmu, o wiekach ucisku, terroru i prześladowań w imieniu ich zbrodniczej „miłości bliźniego”.

    Polubienie

  3. Polecam jeszcze trzy filmy o początkach krystowierstwa w Rzymie.

    Historia chrześcijaństwa – męczennicy

    http://video.anyfiles.pl/Jezus.+Historia+chrze%C5%9Bcija%C5%84stwa.+M%C4%99czennicy./Ludzie/video/60466

    Historia chrześcijaństwa – chrześcijanie

    http://video.anyfiles.pl/Jezus+Historia+chrze%C5%9Bcija%C5%84stwa+-+Chrze%C5%9Bcijanie/Ludzie/video/60396

    Historia chrześcijaństwa – mesjasze

    http://video.anyfiles.pl/Jezus+Historia+chrze%C5%9Bcija%C5%84stwa+-+Mesjasze/Ludzie/video/60170

    Polubienie

  4. Witam,
    dziękuję za ciekawy komentarz i uszczegółowienie. Ja pisałem ten tekst z pamięci, stąd pewne uogólnienia.
    Historia chrześcijaństwa jest jego najwiekszym wrogiem i naprawdę dziwi mnie, jak jest możliwe, że czasach tak łatwego dostępu do informacji ktoś (ktokolwiek!) jeszcze w to wierzy. W tym wszystkim najważniejszy wydaje mi się fakt nieistnienia postaci zwanej Jezusem, to jest coś, co od razu, na wstępie, kończy dyskusję o chrześcijaństwie i lokuje je tam, gdzie jego miejsce – w towarzystwie Batmana, Myszki Miki i Czterech pancernych. Dlatego skupiam się na tym, inne sprawy można drążyć w nieskończoność.
    Co do komunizmu i neokomunizmu – sprawa jest głębsza i bardziej mroczna niż się wydaje. Od ideologów pokroju Karonia tego nie usłyszymy. Karoń gryzie bat ale stara się w żadnym razie nie uszkodzić tego, kto go trzyma. Komunizm (także w jego współczesnym wydaniu) oraz tzw. kapitalizm to tylko narzędzia pewnej grupy realizującej swoje interesy. Dodam, że z wielkim powodzeniem i na tym poprzestanę, bo nie chcę odbiegać zbytnio od tematu bloga jakim jest magia, ezoteryka i – pobocznie – religia : )
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  5. Magia jest rzeczywiście fascynującym tematem. Pierwszy raz zetknąłem się z nią w latach 80-tych XX wieku dzięki książce Longa „Magia Kahunów”. Magia znana była we wszystkich kulturach pogańskich, zwłaszcza przedcywilizacyjnych. Wściekle zwalczało ją krystowierstwo. Także nowożytna „nauka” traktowała i nadal traktuje magię jako zbiór przesądów. Dopiero od niedawna na niektórych uwniwersytetach (i w wojskowych tajnych ośrodkach) badania zagadnień parapsychologicznych, psychotronicznych czy paranaturalnych potwierdzają, przynajmniej częściowo, zasadność magii i różnych praktyk i zabiegów magicznych. To nadal mało zbadana, choć niezwykle ciekawa dziedzina wiedzy, ukazująca niematerialny, ponadzmysłowy wymiar rzeczywistości, a także duchowe możliwości człowieka.
    Do ezoteryki natomiast mam stosunek ambiwalentny. Wprawdzie powszechny wcześniej u pogan szamanizm także miał charakter ezoteryczny, gdyż szamani przekazywali wiedzę tylko wybranym następcom, ale miało to pewne uzasadnienie. Gdyby ich wiedza wpadła w niepowołane ręce, można było nią szkodzić innym, a nawet sprowadzać na nich nieszczęścia, choroby i śmierć.
    Współczesne grupy ezoteryków w większości – moim zdaniem – to towarzystwa wzajemnej adoracji. Wydaje się im, że posiadają tajemną wiedzę (w sumie często powierzchowną), przez co czują się lepsi, mądrzejsi, „wtajemniczeni”. I na tym kończy się ich ezoteryka.
    Rzeczywistych ezoteryków, a tacy są, jest niewielu. Tyle, że oni nie obnoszą się z ich ezoteryzmem.

    Pozdrawiam

    Polubienie

  6. Religie przedchrzescijańskie (i w ogóle przed-Abrahamowe) były przesycone magią, a granica była bardzo nieostra, inaczej niż teraz. Zresztą obecne rozgraniczenie to po prostu pewien zabieg pojęciowy, bo Kościół katolicki też uprawia magię tylko inaczej to nazywa. Przykładem klątwa kościelna.
    Bardzo żałuję, że straciliśmy magię słowiańską a z religii zostały tylko malownicze ruiny. Dlatego swoją uwagę skierowałem na to, co zostało zachowane w lepszym stanie; grecko-rzymsko-egipski antyk.
    > Rzeczywistych ezoteryków, a tacy są, jest niewielu
    Dokładnie taki punkt widzenia tutaj prezentuję. Większość (przytłaczająca) to oszuści i mitomani. Ludzi którzy coś potrafią spotkałem kilku.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s